sobota, 15 grudnia 2012

Rozdział 5

DRYYYYŃ!!
Dzwonek przebudził mnie z okropnie nudnej lekcji i szybko wybiegłam z klasy. Jejku, jaki ten dzień jest długi! Niestety w korytarzu zetknęłam się z Emily...
- Briana! - aż podskoczyła na widok mojej twarzy.
- Nie mam ochoty z tobą gadać, spadaj! - odparłam wrogo i ruszyłam w stronę schodów. Ona jednak nie dała za wygraną.
- Bree, proszę cię! Nie możemy porozmawiać? Nie chcę mieć w tobie wroga, zrozum.. - zaczęła ze skruszoną miną. Tak, teraz jest skruszona, ale jakoś nie miała skrupułów, żeby skoczyć do łóżka mojemu chłopakowi!
- Teraz ty mnie posłuchaj! Od tamtej chwili jesteś dla mnie zwykłą szmatą i to nigdy się nie zmieni! Nigdy nie daruję ci tego, że zniszczyłaś moje życie z Nickiem! Nienawidzę cię! - krzyknęłam na oszołomioną nastolatkę i wybiegłam z poszarzałego budynku nazywanego potocznie "szkołą". Ona chyba nie ma wstydu, że do mnie podeszła?! Czego ona chciała?! Te i inne myśli przechodziły moją głowę, gdy dostałam SMS-a. Na wyświetlaczu pojawił się numer Harry'ego. 
"Jestem za rogiem :))"
Od razu uśmiechnęłam się do siebie i poszłam zobaczyć się z chłopakiem. Siedział z okularami przeciwsłonecznymi i kapturem na głowie w czarnym (chyba dość drogim) samochodzie. Ledwo go poznałam! 
- Hej, Harry! Nieźle się maskujesz! - powiedziałam na przywitanie, a chłopak od razu zdjął swoje "przebranie".
- Wiesz, nie chciałem wielkiego zamieszania. - wyjaśnił Loczek poprawiając włosy. - Sama przyszłaś? - zapytał.
- Niestety tak, Erica musiała jeszcze zostać na jakiś zajęciach plastycznych... - odparłam.
- To szkoda...bo wiesz chciałem was obie przedstawić chłopakom i...
- Chwila moment! Jedziemy do ciebie?! Przecież nawet się nie uszykowałam! - westchnęłam ciężko wyjmując lusterko i poprawiając usta szminką. - Muszę zadzwonić. - oznajmiłam i wyjęłam telefon. Wybrałam numer Erici.
- Halo? - zapytała.
- Cześć! Słuchaj, mam małą prośbę. Mogłabyś dzisiaj odpuścić sobie zajęcia dodatkowe? Musisz mi towarzyszyć... - powiedziałam i zauważyłam, jak Harry się śmieje pod nosem. Nie przejęłam się tym, tylko dalej ciągnęłam rozmowę. 
- Ale o co chodzi? Wiesz, mam obraz do dokończenia i muszę go oddać jutro.. - ciągnęła zaskoczona i lekko zakłopotana. 
- Dokończysz go wieczorem, ale teraz proszę, wyjdź ze szkoły i skręć za rogiem, ok? Błagam, to dla mnie bardzo ważne! - próbowałam przekonać przyjaciółkę. Na szczęście udało się.
- No dobrze, daj mi 10 minut, ok? - zapytała i rozłączyła się. Westchnęłam z ulgą i schowałam telefon.
- Poczekajmy na Ericę, będzie tutaj za 10 minut. - powiedziałam a chłopak otworzył mi drzwi. 
- Nie musisz się denerwować, na pewno się polubicie. Zresztą Ericę na pewno też. Zobaczysz. - odparł pocieszająco i posłał mi delikatny uśmiech. 
- Wiem, wiem, ale..no wiesz to jednak część One Direction, więc kompletnie nie wiem, jak się zachować. - wyjaśnił, a Loczek pokręcił głową ze zrozumieniem.
- Więc o to chodzi...ja też jestem członkiem One Direction i jakoś zachowujesz się normalnie. - zauważył.
- No tak, ale ciebie poznałam nie wiedząc o twojej karierze. Z nimi będzie co innego...trochę się boję. - przyznałam.
- Będzie dobrze, zachowuj się naturalnie, tak jakbyś nie wiedziała, że są sławni. Tak jak ze mną. - doradził i uśmiechnął się szeroko. Może trochę dodał mi pewności siebie, ale wolałabym być wtedy z Ericą. Ona jest wyjątkowo śmiałą osobą i na pewno nie będzie się denerwować. 
Zauważyłam Ericę wychodzącą powolnym krokiem ze szkoły, więc wyszłam z samochodu.
- Idę ją przywitać. - oznajmiłam krótko, a Harry znowu założył okulary. 
- Heej, Bree! Czemu do mnie dzwoniłaś? O co chodzi? - zapytała lekko zaskoczona. W ręku trzymała niedokończony obraz, który mi i tak wydawał się doskonały. 
- Wiesz, to trochę skomplikowane... - zaczęłam, ale ona nie dała mi skończyć. 
- Ale mam dla ciebie jeszcze jedną wiadomość! - powiedziała zbliżając się do samochodu. - Ty wiedziałaś, że ten Harry to Harry Styles z One Direction?! Zatkało mnie, jak zauważyłam jego zdjęcie w jednej z gazet! - prawie krzyknęła. Harry chyba to usłyszał, bo kaszlnął lekko, co nie obiło się o ucho Erice. 
- A co ten facet się tak nam przygląda. Jak do niego podejdę, to zaraz zobaczy. - odparła i podeszła do samochodu.
- Erica, nie... - chciałam powiedzieć, ale było odrobinkę za późno. 
- Słuchaj no ty! Czemu się na nas patrzysz? - zapytała chłopaka, a on zdjął kaptur. Jej mina była po prostu niezapomniana! 
- Harry! Co ty tu robisz? - zapytała lekko speszona. 
- Czekałem na was, po to dzwoniła do ciebie Bree. - wyjaśnił z uśmiechem. 
- Czyli wszystko słyszałeś? Przepraszam, nie wiedziałam, że tu jesteś i..
- Spokojnie, nie tłumacz się. Już się przyzwyczaiłem. To co, jedziemy? - zapytał uśmiechając się szeroko.
- Dobra, chyba nie będziemy tu stali wieczność, w końcu ktoś zauważy, że ty to ty. - odparłam i po chwili jechaliśmy już do domu One Direction. Jejku, dość dziwnie to zabrzmiało, dlatego nie mogłam opanować strachu, który temu wszystkiemu towarzyszył. Moja przyjaciółka był bardzo szczęśliwa, lubiła poznawać nowe osoby, a w szczególności TAKIE osoby. 
- Już jesteśmy! - powiedział wesoło po niecałych 20 minutach drogi. Wow, gdybym wiedziała, że tak blisko mieszkają...cofam to, co mówiłam o mojej "nudnej" dzielnicy! 
- Super! - krzyknęła wesoło Erica, a Harry podzielał jej szczęście. Niestety moje ręce (już mokre ze stresu) pewnie myślały co innego. Szybko przetarłam je o spodnie i wykonałam kilka rozluźniających oddechów. Harry otworzył nam bramę, przez którą przeszłam jak ślimak, a potem drzwi, przez które przeszłam jeszcze wolniej. Jednym słowem przy mnie, żółw to sprinter! 
- Mamy gości! - krzyknął, gdy weszliśmy do jednego najpiękniejszych domów, jakie miałam okazję zobaczyć. Było tak idealnie! Po kilku sekundach ciszy usłyszałam dość szybkie kroki. Moje serce chyba waliło mi 500 razy na sekundę i mało mi nie wyskoczyło. Spojrzałam na Ericę. Jej oczy świeciły z radości i podniecenia, moje nagle zbladły. Moim oczom ukazały się 4 uśmiechnięte postacie, które tak dobrze znałam z gazet, telewizji i internetu. Mimo, że byli obiektem moich westchnień przez co najmniej rok mojego życia nigdy nie wierzyłam, że to może zdarzyć się naprawdę. Gdyby ktoś rok temu powiedziałby mi, że zobaczę ich na żywo, mało tego, zaprzyjaźni się z jednym z nich, chybabym go wyśmiała! Jednak ta sytuacja była na tyle niemożliwa, że gdy poczułam ich obecność jakieś pół metra ode mnie, poczułam, że rozmazuje mi się obraz. Potem tylko ciemność. No nie, zemdlałam!

Strasznie zaczęła mnie boleć głowa. Mogłam już otworzyć oczy, ale szczerze mówiąc nie chciałam. Było mi tak głupio! Jak można zemdleć na widok swoich idoli? Jak widać, można. To jest nawet bardzo możliwe. Wiecie, te ciśnienie, stres jak wypadniesz i w ogóle..jednak nie mogłam leżeć tak na wieki. Niestety nie...otwierając oczy, zauważyłam rozmazane postacie dookoła mnie. Tak jak myślałam, całe 1D + Erica, boją się, czy nie zrobiłam sobie czegoś poważnego. Teraz już lepiej być nie może. 
- Bree! Briana! Obudź się, proszę... - wołała nade mną Erica. To się nazywa zrobić świetne pierwsze wrażenie! Na pewno nigdy tego nie zapomną! Niestety ja też nie...
- Chyba się budzi.. - usłyszałam kolejny głos. Tym razem jednak nie jestem pewna kogo. Otworzyłam oczy do końca. Zauważyłam wszystkich. Ericę, Harry'ego (który był bardzo, bardzo zmartwiony), Louisa, Niall'a, Liama i Zayna. Zayn wyglądałam bardzo znajomo...
- Głowa mnie boli... - westchnęłam i zobaczyłam, że leżę na kanapie (bardzo wygodnej). 
- Może wody? - zapytał Harry. 
- Czemu nie...a tak w ogóle, to jestem Bree. Miło mi was poznać. - powiedziałam wymuszając blady uśmiech, a oni zaśmiali się wesoło. 
- Nam ciebie też. W bardzo ciekawych okolicznościach, przy okazji.. - odpowiedział Liam. 
- Tak...Zayn, my już się chyba widzieliśmy, prawda? - zapytałam posyłając mu serdeczny uśmiech.
- Tak, pamiętam! Jeszcze mam twoje zdjęcie. - odparł, a ja ucieszyłam się w duchu. Nawet nie wiem dlaczego, po prostu. 
- Masz naprawdę świetny styl ubierania! - zaczął Louis, przypominając sobie pamiętną fotkę. 
- Może dlatego, że to twój styl? - zapytałam wesoło. 
- Pewnie tak..ale i tak świetny! - odparł, a wszyscy zaczęliśmy się śmiać. No cóż, może ta znajomość nie będzie taka niemożliwa, jakby się mogło wydawać?

***
Mam kolejny, niesamowity rozdział!! Pracowałam na niego wyjątkowo ciężko, więc mam nadzieję, że wam też się tak strasznie podoba, jak mi. Jestem z niego szczerze dumna, mimo, że pochłonął mi trochę czasu. Mile widziane komentarze, oczywiście :))
Następny rozdział prawdopodobnie na Koniec Świata, haha xD

Wasza 
Blogerka ♥♥      

13 komentarzy: